Kiedy nadszedł właściwy czas na pożegnanie?

Wow, czasami jest to bardzo trudne wezwanie! Kiedy jest odpowiedni czas? Jak naprawdę wiemy? Czy on cierpi? Niewygodny? W bólu? Prawdą jest, że często tak naprawdę nie wiemy - i, niestety, nie możemy go zapytać.

Często spotykam się z tym dylematem i przez te wszystkie lata starałem się pomóc setkom rodziców zwierząt domowych w tym trudnym okresie - starając się jak najlepiej nadać punkt widzenia, który nie jest tak emocjonalnie związany. Smutną prawdą jest, że większość naszych zwierząt nie po prostu przechodzi przez sen, więc najczęściej decyzja, aby pozwolić im ruszyć dalej, spoczywa na naszych barkach!

Najlepsze, co mogę zrobić (i co zrobiłem) to dostarczyć pewnych kryteriów, aby pomóc klientowi przesiewać emocjonalne cierpienie i mam nadzieję, że dojdziemy do racjonalnej decyzji (i, choć bardziej racjonalny, nadal bardzo trudny!).

Często pytam rodziców zwierząt domowych, aby zadali sobie następujące pytania lub spróbowali pomyśleć o pewnych kryteriach: Czy twoje zwierzę wydaje się być szczęśliwe? Czy nadal wydaje się być podekscytowany, kiedy wracasz do domu każdego dnia? Czy nadal je, a nawet interesuje się jedzeniem? Czy wygląda na wycieńczonego? Czy on jest zbyt słaby, aby móc wstać i się poruszać, szczególnie żeby sobie ulżyć? Czy on nie infekował odleżyny, nie mogąc wstać? Czy często patrzysz na niego i naprawdę współczujesz mu? Jeśli odpowiedź brzmi "tak" dla wielu z nich, niestety, może to być właśnie ten czas. Myślę, że wszyscy możemy się zgodzić, że NIGDY nie chcemy, aby nasz lojalny, wierny, czworonożny przyjaciel cierpiał! Zawsze czułem, że zbliżając się do tego nieuchronnego czasu, nie można winić za podjętą decyzję dzień wcześniej - ale może być okropnie, aby zrobić to o dzień za późno!

Przez całe życie miałem zwierzęta i, oczywiście, musiałem podjąć tę decyzję wcześniej z własną. Pozwólcie, że podzielę się z Wami moim doświadczeniem z Woodym, moim drugim Labradorem. Woody był niesamowitym czarnym laboratorium, które otrzymaliśmy, kiedy Thor, moje pierwsze czarne laboratorium stawało się coraz starsze i chcieliśmy, żeby został kumplem. Byli nierozłączni i zdecydowanie przywrócili Thorowi życie. Thor w końcu przeszedł, gdy Woody miał około półtora roku i widząc, jak bardzo tęsknił za Thorem, nie czekaliśmy zbyt długo, zanim przyprowadziliśmy Chester do domu, oszałamiające żółte laboratorium, które przypadkowo było przyrodnim bratem Woody'ego (mieli ten sam tata). Co za różnica, jaką Chester stworzył w życiu Woody'ego! Pięknie, starzały się razem, a kiedy Woody miał około 11 lat, zauważyliśmy, że wyraźnie zwalnia - nie chcąc biegać tak dużo, wstawając wolniej, nie chcąc wskoczyć na łóżko, tak przyzwyczajeni do robić. Chociaż zdjęcia rentgenowskie jego bioder i dolnej części pleców wyglądały całkiem nieźle, wciąż naszkicowaliśmy je do jego rasy i wieku. W miarę upływu miesięcy jego stan postępował szybciej, niż można się było spodziewać po artretyzmie lub samym wieku, więc byliśmy bardzo zaniepokojeni. W tym momencie Woody, z przodu, był Woodym! Total Lab - uwielbiał jeść, wciąż ożywiony, bardzo czujny i kochający itd., Ale ledwo mógł poruszać tylnym końcem! Zrobiłby "czołg wojskowy", by dostać się do jedzenia i ledwie mógł usiąść, żeby sobie ulżyć. Widzieliśmy, że był strapiony. Wiedząc, że coś było wyraźnie nie w porządku, ale nie mogliśmy go zobaczyć na zwykłym zdjęciu rentgenowskim, wykonaliśmy mielogram (to było lata temu, zanim skany CT lub MRI były łatwo dostępne), i na pewno ze smutkiem znaleźliśmy naszą odpowiedź. Woody miał duży guz rosnący wewnątrz kanału kręgowego w dolnej części szyi. Wyjaśniło to wszystko - jego głowa i mózg wciąż były doskonałe, ale neurologiczne sygnały nie kończyły się już na jego tylnym końcu. W istocie tylna połowa jego ciała nie była już przywiązana do przodu. Nasz biedny człowiek był nieszczęśliwy i nie był już Labradorem, a my wiedzieliśmy, że kiedyś był. Co nas jeszcze bardziej niszczyło, było to, że jego mózg i osobowość były wciąż Woodym, którego znaliśmy i kochaliśmy. Choć była to jedna z najtrudniejszych decyzji, jakie musieliśmy podjąć, wiedzieliśmy, biorąc pod uwagę diagnozę, prognozy Woody'ego i widząc jego frustrację, co musieliśmy zrobić. Przyniosłem do domu "zastrzyk", wyprowadziłem go na zewnątrz, gdzie spędził niezliczoną ilość godzin grając w piłkę i biegając, położył go na swoim ulubionym łóżku i powiedział nasze ostatnie pożegnanie.

Często mówię moim klientom, że oni, tak jak ja z Woodym, zwykle wiedzą, kiedy nadejdzie czas. Mam nadzieję, że moje doświadczenia praktyczne i historia Woody'ego dadzą ci wskazówki, które mogą ci pomóc.

Bądź na bieżąco z częścią II, w której porozmawiamy o rzeczywistym (i trudnym) procesie eutanazji.

Jeśli masz jakieś pytania lub wątpliwości, zawsze powinieneś odwiedzić lub zadzwonić do weterynarza - są one najlepszym źródłem, aby zapewnić zdrowie i dobre samopoczucie swoich zwierząt.

Obejrzyj wideo: 10. Kali - Mamy czas (prod. Zich)

Loading...

Zostaw Swój Komentarz